Suwalszczyzna rowerem

← Wszystkie wpisy

To był mój pierwszy kilkudniowy samotny wyjazd rowerowy. Odbył się on w długi weekend majowy 2006, a na Suwalszczyznę zdecydowałem się przede wszystkim dlatego, że był to jedyny region w którym nie zapowiadali rzęsistych opadów w dniach planowanego wyjazdu.

Suwalszczyzna to przede wszystkim ogromne lasy, pagórki i mnóstwo jezior, od dużych i głębokich, pokroju Hańczy, po miniaturowe oczka ukryte w środku lasu. O tej porze, w przeciwieństwie do Warszawy, nie było jeszcze zbyt zielono, a ostatnie lody zeszły z jezior dopiero tydzień wcześniej.

Trasa rozpoczynała i kończyła się w Suwałkach, dokąd dotarłem pociągiem i skąd zatoczyłem dwie pętle; jedną po Wigierskim PN (przez Płaską, Mikaszówkę, Sejny, Stary Folwark), a drugą na północny zachód, przez Suwalski PN do Wiżajn i z powrotem. Do rzeczy wartych zobaczenia na pewno należy zaliczyć Kanał Augustowski z systemem śluz, malowniczy klasztor Kamedułów usytuowany niemalże pośrodku jeziora Wigry, tradycyjną rosyjską “banię”, czyli wschodnią wersję sauny w Wodziłkach, czy powojenne kolejowe mosty w Stańczykach. Warta uwagi jest również regionalna kuchnia, podobna trochę do litewskiej, gdzie znaleźć można wiele ciekawych potraw przyrządzanych z ziemniaków.

majowka06_suw_022.jpg

Gdzieś na Suwalszczyźnie

majowka06_suw_056.jpg

Molenna Staroobrzędowców w Wodziłkach

majowka06_suw_029.jpg

Klasztor w Wigrach

majowka06_suw_066.jpg

Wiadukty kolejowe w Stańczykach z II WŚ, ostatnio popularne miejsce
miłośników bungee